sobota, 8 września 2012

Rozdział 1

  -Tyler ?!-spytała wampirzyca nie ukrywając zdziwienia .
Stała przez chwile ale niedługo potem rzuciła się ukochanemu na szyje . Zapłakane i zaczerwienione od płaczu oczy zaczeły błyszczeć jak nigdy. Wampirzyca była tak szczęśliwa że nawet najgorsze wiadomości nie zepsuły by jej humoru .
-Tyler ! O BOŻE TYLER ! CO SIĘ STAŁO? TY ŻYJESZ JAK ? -do głowy przychodziło jej tyle pytań na które nie znała odpowiedzi .
- Cii , już dobrze puzniej ci wszystko wytłumacze najdroższa - przerwał jej chłopak po czym namiętnie pocałował dziewczyne.

Tyler/Klaus:

 Byłem tak szczęśliwy gdy mogłem przytulić Caroline gdy mogłem ją pocałować poczuć jej zapach ale nie mogłem dać po sobie poznać podekscytowania gdyż musiałem udawać Tylera aby nie zoriętowała się że to ja Klaus . Caroline nie wiedziała że zamieniłem się ciałem z tym niewdzięcznym chłopakiem. Posiedzieliśmy trochę na werandzie i porozmawialiśmy poznawałem ją coraz bardziej , i coraz bardziej jej pragnąłem . Zle mi było z tym że nie wie z kim spędza czas , ale niedługo się dowie pomyślałem .
-Może wejdzmy do środka Caroline -zapytałem widząc jak dziewczyna się trzensie
-Dobrze - odparła z uśmiechem . Kiedy weszliśmy do jej pokoju mój wzrok przykuł rysunek wiszący na jej lustrze . Dostała go odemnie w tamtą noc po balu . Zamyśliłem się wspominając tamten cudowny taniec i rozmowe przez która wszystko się zawaliło .
-Coś się stało? jesteś nieobecny- z zamyśleń wyrwał mnie aksamitny i delikatny głos mojej ukochanej .
-Nie tylko zastanawiam się czemu zostawiłaś ten rysunek .-spytałem zdziwiony że go nie wyrzuciła
-Przecież już o tym rozmawialiśmy - odparła trochę zdenerwowana ale po chwili już uspokojona kontynółowała swój monolog - sama nie wiem czemu go zostawiłam , ale wiesz co... masz raje ,wyżuce go -Moja Caroline jednym ruchem zerwała rysunek i podeszła do kosza
-Nie!- krzyknołem , niemogłem tego powstrzymać ,jak ona śmie wyżucać ten rysunek co za niewdzięcznica myślałem ,chociaż to była moja wina poco ja zwracałem uwage na ten głupi rysunek gardziłem się w myślach.
-Czemu nie ? przecież właśnie o to ci chodzi . - odpowiedziała ze zdziwieniem .
-Jest........nieważne wyżuć go !-powiedziałem zrezygnowany .
-Ok-odparła i wrzuciła rysunek do kosza .
- Ale przyznaj spodobał ci się ten prezent - spytałem musiałem nie mogłem się powstrzymać od zadania tego pytania .
-Może , ale to teraz nie ma znaczenia - powiedziała a ja nie wytrzymałem nie mogłem.
-Muszę iść - odparłem i wyszedłem jak gdyby nic .

Caroline:

 Tak się cieszyłam że Tyler żyje ale zdenerwował mnie ciągłymi pytaniami o ten rysunek więc gdy wyszedł od razu   wyciągnełam go z kosza był taki piękny....Tyler nie będzie decydował o tym co mogę zatrzymać a , co nie to moje rzeczy pomyślałam .Żuciłam się na łużko .Czułam że czegoś mi brakuje , pomimo tego że mój ukochany przeżył i tak czułam jakby brakowało mi połowy serca tej najważniejszej połowy brakowało mi osoby którą kocham. Na myśl przyszedł mi Klaus ale to niemożliwe przeciez ja nie moge kochać takiej besti jak on skrzywdził tyle osób na których jej zależało a jednak chyba coś do niego czuła. Żałowała że poznała jego lepszą stronę tęskniła za nim . Po chwili nawet nie wiem kiedy usnełam z przytulonym do siebie obrazkiem od Klausa

3 komentarze:

  1. Podoba mi się to opowiadanie :D jest parę błędów, ale bardzo ciekawe, więc zachęcam cię do pisania dalej :D Informuj mnie o nowych notkach
    Pozdrawiam Justyna :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się słodko, nie mogę się doczekać reszty i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. NIE DOŚĆ ŻE BŁĘDY TO ŚCIĄGNIĘTE !!! PLAGIAT!!
    //zapraszam do mojego bloga ;> http://this-kind-of-love-never-dies.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń