poniedziałek, 8 października 2012

Rozdział 3

Tyler/Klaus

 Usiadła tuż przy mnie . Pozwoliła aby wiatr poruszał jej złocistymi włosami . Uśmiechnęła się .
- Kiedy byłam człowiekiem , nie doceniałam takich chwil jak te . Spokój delikatny powiew wiatru czy śpiew ptaków - powiedziała do mnie była taka spokojna i wyglądała tak pięknie . W jednej chwili wszystko miało się zawalić nie chciałem tego ale nie chciałem także jej okłamywać , musiałem powiedzieć jej prawdę . Spojrzałem jeszcze raz na jej pogodne oblicze . Tyle ufności , tyle niewinności , tyle światła... w jednej małej osóbce . Chciałem jeszcze choć przez chwile aby traktowała mnie dobrze więc pozwoliłem aby mówiła dalej -Zawsze myślałam , że mama mnie nie kocha . Zostawiała mnie na całe dnie , a praca była dla niej najważniejsza . W końcu  tak bardzo się od siebie oddaliłyśmy , że najlepszym wyjściem było unikanie siebie  . Zawsze byłam taka egoistyczna - ciągnęła swoje przemyślenia
-Przepraszam pewnie nie chcesz tego słuchać - powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie , a ja od razu zaprzeczyłem .
-Oczywiście że chce .... chce wiedzieć wszystko o twoich smutkach , marzeniach , radościach - odpowiedziałem zgodnie z prawdą . Nie byłem już sobą , byłem kimś innym , zmieniłem się i to bardzo tylko dzięki tej młodej wampirzycy , mogłem zrobić dla niej wszystko , kochałem ją ale bez wzajemności. Złapałem ją delikatnie za rękę i zacząłem
-Caroline , moja droga muszę ci coś wyznać - przerwałem aby nabrać powietrza
-Co takiego ? - spytała niespokojnie i uśmiechnęła się niepewnie
-Ja nie jestem Tylerem , to ja Klaus zamieniłem się z nim ciałem aby przeżyć - skończyłem i czekałem na jej reakcje . Była ( przynajmniej mi się tak wydaje ) zamurowana , zdziwiona i przestraszona jednocześnie . Wyrwała swoją małą rączkę z mojej dłoni i nagle wstała z ławki , spojrzała na mnie jeszcze przez chwilę i w wampirzym tempie pobiegła w stronę lasu.

Caroline:

  Jak on mógł nienawidzę go ! - myślałam. Jak mogłam niczego nie dostrzec jaka ja byłam głupia !   I pomyśleć że zaczęłam wyobrażać sobie Klausa jako dobrego nawet zaczęłam za nim tęsknić , ale to co zrobił , nie wybaczę mu tego! ,nigdy !.
-Chce wojnę to będzie ją miał - powiedziałam sama do siebie i usiadła obok potoku na polanie . Byłam wściekła i głodna przestałam nad sobą panować . Nagle usłyszałam szelest , to jakiś człowiek zasugerowałam . Słyszałam jak oddycha , słyszałam bicie jego serca , czułam jego krew . W jednej chwili wstałam i w wampirzym tępię znalazłam się przy myśliwym po czym wbiłam kły w jego szyję . Nie mogłam przestać pić . To przyjemne uczucie kiedy życiodajny płyn rozpływa się w twoich ustach , to ciepło . Nie minęła zaledwie minuta , a ten człowiek upadł martwy na ziemię . Wróciłam na miejsce w którym zaledwie kilka minut temu siedziałam . Uświadomiłam sobie że jeżeli Klaus jest w ciele Tylera to gdzie jest jej ukochany ? co się z nim stało ? czy żyje ? . W jednej chwili wszystkie wspomnienia , wszystkie chwile spędzone z Tylerem i Klausem powróciły . Nagle zaczęłam płakać chciałam aby moje cierpienie się skończyło .

Tyler/Klaus:

  Zaczełem się martwić o Caroline byłem u niej w domu i na nią czekałem , ale nie było jej już kilka godzin . Więc postanowiłem że jej poszukam . W wampirzym tempie pobiegłem do lasu , znalazłem ją na polanie . Siedziała skulona i płakała , gdy się bardziej przyjrzałem zauważyłem że jest też wymazana krwią . Czułem się strasznie , zraniłem ją i to bardzo chociaż nie chciałem . Podszedłem bliżej i usiadłem obok niej obejmując  ją jednocześnie ręką . Ona szybko mnie odepchnęła i odsunęła się jak poparzona .
-Zostaw mnie ! Jak mogłeś ?! Nienawidzę cie !! - krzyczała , a ja stałem i nie miałem pojęcia co powiedzieć
-Przepraszam - wreszcie wydobyłem z siebie jakieś słowo , mówiąc je bardzo cicho .
-Teraz mnie przepraszasz ?! Gdzie jest prawdziwy Tyler ?! -spytała mnie ze wściekłością
-On żyje , kiedy tylko znajdę swoje ciało wrócę do niego i twój kochaś też wróci ! - krzyknąłem i nagle posmutniałem jeszcze bardziej - Proszę wybacz mi najdroższa - prosiłem , wręcz błagałem
-Nigdy ci nie wybaczę ! słyszysz nigdy ! - krzyknęła i już jej nie było .

>>.............................................................................................................................<<

Dedykuje ten rozdział Rose :))
Wiem że trochę krótki ale jak pisałam nie mam teraz zbyt dużo czasu mam dużo zaległości bo byłam chora ale chyba się nie gniewacie pozdrawiam wszystkich Anka :*



4 komentarze:

  1. Dziękuję Ci bardzo;) Cudowny rozdział jak zawsze, uwielbiam jak piszesz. Jeden z moich ulubionych blogów to właśnie ten*.*
    To świetnie że Klaus powiedział Caroline prawdę. Czekam na nn i zapraszam do mnie na nowy rozdział;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest wcale taki krótki, ważne jest to że piszesz a nie długość. Rozdział super nie mogę się doczekać następnego. Życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. http://be-safe-and-sound-klaus-caroline.blogspot.com/
    Powróciłam, zapraszam <3.

    OdpowiedzUsuń
  4. siema masz super bloga :D:D mam nadzieje żę będzie dalsza część :D pozdrawiam i czekam na nowe :D

    OdpowiedzUsuń