piątek, 19 października 2012
A to takie słodkie obrazki z TVD :)
>.............................................................................................................................................................<
To dla was za to że czytacie mojego bloga pozdrawiam wszystkich . Anka :*
poniedziałek, 8 października 2012
Rozdział 3
Tyler/Klaus
Usiadła tuż przy mnie . Pozwoliła aby wiatr poruszał jej złocistymi włosami . Uśmiechnęła się .
- Kiedy byłam człowiekiem , nie doceniałam takich chwil jak te . Spokój delikatny powiew wiatru czy śpiew ptaków - powiedziała do mnie była taka spokojna i wyglądała tak pięknie . W jednej chwili wszystko miało się zawalić nie chciałem tego ale nie chciałem także jej okłamywać , musiałem powiedzieć jej prawdę . Spojrzałem jeszcze raz na jej pogodne oblicze . Tyle ufności , tyle niewinności , tyle światła... w jednej małej osóbce . Chciałem jeszcze choć przez chwile aby traktowała mnie dobrze więc pozwoliłem aby mówiła dalej -Zawsze myślałam , że mama mnie nie kocha . Zostawiała mnie na całe dnie , a praca była dla niej najważniejsza . W końcu tak bardzo się od siebie oddaliłyśmy , że najlepszym wyjściem było unikanie siebie . Zawsze byłam taka egoistyczna - ciągnęła swoje przemyślenia
-Przepraszam pewnie nie chcesz tego słuchać - powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie , a ja od razu zaprzeczyłem .
-Oczywiście że chce .... chce wiedzieć wszystko o twoich smutkach , marzeniach , radościach - odpowiedziałem zgodnie z prawdą . Nie byłem już sobą , byłem kimś innym , zmieniłem się i to bardzo tylko dzięki tej młodej wampirzycy , mogłem zrobić dla niej wszystko , kochałem ją ale bez wzajemności. Złapałem ją delikatnie za rękę i zacząłem
-Caroline , moja droga muszę ci coś wyznać - przerwałem aby nabrać powietrza
-Co takiego ? - spytała niespokojnie i uśmiechnęła się niepewnie
-Ja nie jestem Tylerem , to ja Klaus zamieniłem się z nim ciałem aby przeżyć - skończyłem i czekałem na jej reakcje . Była ( przynajmniej mi się tak wydaje ) zamurowana , zdziwiona i przestraszona jednocześnie . Wyrwała swoją małą rączkę z mojej dłoni i nagle wstała z ławki , spojrzała na mnie jeszcze przez chwilę i w wampirzym tempie pobiegła w stronę lasu.
Caroline:
Jak on mógł nienawidzę go ! - myślałam. Jak mogłam niczego nie dostrzec jaka ja byłam głupia ! I pomyśleć że zaczęłam wyobrażać sobie Klausa jako dobrego nawet zaczęłam za nim tęsknić , ale to co zrobił , nie wybaczę mu tego! ,nigdy !.
-Chce wojnę to będzie ją miał - powiedziałam sama do siebie i usiadła obok potoku na polanie . Byłam wściekła i głodna przestałam nad sobą panować . Nagle usłyszałam szelest , to jakiś człowiek zasugerowałam . Słyszałam jak oddycha , słyszałam bicie jego serca , czułam jego krew . W jednej chwili wstałam i w wampirzym tępię znalazłam się przy myśliwym po czym wbiłam kły w jego szyję . Nie mogłam przestać pić . To przyjemne uczucie kiedy życiodajny płyn rozpływa się w twoich ustach , to ciepło . Nie minęła zaledwie minuta , a ten człowiek upadł martwy na ziemię . Wróciłam na miejsce w którym zaledwie kilka minut temu siedziałam . Uświadomiłam sobie że jeżeli Klaus jest w ciele Tylera to gdzie jest jej ukochany ? co się z nim stało ? czy żyje ? . W jednej chwili wszystkie wspomnienia , wszystkie chwile spędzone z Tylerem i Klausem powróciły . Nagle zaczęłam płakać chciałam aby moje cierpienie się skończyło .
Tyler/Klaus:
Zaczełem się martwić o Caroline byłem u niej w domu i na nią czekałem , ale nie było jej już kilka godzin . Więc postanowiłem że jej poszukam . W wampirzym tempie pobiegłem do lasu , znalazłem ją na polanie . Siedziała skulona i płakała , gdy się bardziej przyjrzałem zauważyłem że jest też wymazana krwią . Czułem się strasznie , zraniłem ją i to bardzo chociaż nie chciałem . Podszedłem bliżej i usiadłem obok niej obejmując ją jednocześnie ręką . Ona szybko mnie odepchnęła i odsunęła się jak poparzona .
-Zostaw mnie ! Jak mogłeś ?! Nienawidzę cie !! - krzyczała , a ja stałem i nie miałem pojęcia co powiedzieć
-Przepraszam - wreszcie wydobyłem z siebie jakieś słowo , mówiąc je bardzo cicho .
-Teraz mnie przepraszasz ?! Gdzie jest prawdziwy Tyler ?! -spytała mnie ze wściekłością
-On żyje , kiedy tylko znajdę swoje ciało wrócę do niego i twój kochaś też wróci ! - krzyknąłem i nagle posmutniałem jeszcze bardziej - Proszę wybacz mi najdroższa - prosiłem , wręcz błagałem
-Nigdy ci nie wybaczę ! słyszysz nigdy ! - krzyknęła i już jej nie było .
>>.............................................................................................................................<<
Dedykuje ten rozdział Rose :))
Wiem że trochę krótki ale jak pisałam nie mam teraz zbyt dużo czasu mam dużo zaległości bo byłam chora ale chyba się nie gniewacie pozdrawiam wszystkich Anka :*
Usiadła tuż przy mnie . Pozwoliła aby wiatr poruszał jej złocistymi włosami . Uśmiechnęła się .
- Kiedy byłam człowiekiem , nie doceniałam takich chwil jak te . Spokój delikatny powiew wiatru czy śpiew ptaków - powiedziała do mnie była taka spokojna i wyglądała tak pięknie . W jednej chwili wszystko miało się zawalić nie chciałem tego ale nie chciałem także jej okłamywać , musiałem powiedzieć jej prawdę . Spojrzałem jeszcze raz na jej pogodne oblicze . Tyle ufności , tyle niewinności , tyle światła... w jednej małej osóbce . Chciałem jeszcze choć przez chwile aby traktowała mnie dobrze więc pozwoliłem aby mówiła dalej -Zawsze myślałam , że mama mnie nie kocha . Zostawiała mnie na całe dnie , a praca była dla niej najważniejsza . W końcu tak bardzo się od siebie oddaliłyśmy , że najlepszym wyjściem było unikanie siebie . Zawsze byłam taka egoistyczna - ciągnęła swoje przemyślenia
-Przepraszam pewnie nie chcesz tego słuchać - powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie , a ja od razu zaprzeczyłem .
-Oczywiście że chce .... chce wiedzieć wszystko o twoich smutkach , marzeniach , radościach - odpowiedziałem zgodnie z prawdą . Nie byłem już sobą , byłem kimś innym , zmieniłem się i to bardzo tylko dzięki tej młodej wampirzycy , mogłem zrobić dla niej wszystko , kochałem ją ale bez wzajemności. Złapałem ją delikatnie za rękę i zacząłem
-Caroline , moja droga muszę ci coś wyznać - przerwałem aby nabrać powietrza
-Co takiego ? - spytała niespokojnie i uśmiechnęła się niepewnie
-Ja nie jestem Tylerem , to ja Klaus zamieniłem się z nim ciałem aby przeżyć - skończyłem i czekałem na jej reakcje . Była ( przynajmniej mi się tak wydaje ) zamurowana , zdziwiona i przestraszona jednocześnie . Wyrwała swoją małą rączkę z mojej dłoni i nagle wstała z ławki , spojrzała na mnie jeszcze przez chwilę i w wampirzym tempie pobiegła w stronę lasu.
Caroline:
Jak on mógł nienawidzę go ! - myślałam. Jak mogłam niczego nie dostrzec jaka ja byłam głupia ! I pomyśleć że zaczęłam wyobrażać sobie Klausa jako dobrego nawet zaczęłam za nim tęsknić , ale to co zrobił , nie wybaczę mu tego! ,nigdy !.
-Chce wojnę to będzie ją miał - powiedziałam sama do siebie i usiadła obok potoku na polanie . Byłam wściekła i głodna przestałam nad sobą panować . Nagle usłyszałam szelest , to jakiś człowiek zasugerowałam . Słyszałam jak oddycha , słyszałam bicie jego serca , czułam jego krew . W jednej chwili wstałam i w wampirzym tępię znalazłam się przy myśliwym po czym wbiłam kły w jego szyję . Nie mogłam przestać pić . To przyjemne uczucie kiedy życiodajny płyn rozpływa się w twoich ustach , to ciepło . Nie minęła zaledwie minuta , a ten człowiek upadł martwy na ziemię . Wróciłam na miejsce w którym zaledwie kilka minut temu siedziałam . Uświadomiłam sobie że jeżeli Klaus jest w ciele Tylera to gdzie jest jej ukochany ? co się z nim stało ? czy żyje ? . W jednej chwili wszystkie wspomnienia , wszystkie chwile spędzone z Tylerem i Klausem powróciły . Nagle zaczęłam płakać chciałam aby moje cierpienie się skończyło .
Tyler/Klaus:
Zaczełem się martwić o Caroline byłem u niej w domu i na nią czekałem , ale nie było jej już kilka godzin . Więc postanowiłem że jej poszukam . W wampirzym tempie pobiegłem do lasu , znalazłem ją na polanie . Siedziała skulona i płakała , gdy się bardziej przyjrzałem zauważyłem że jest też wymazana krwią . Czułem się strasznie , zraniłem ją i to bardzo chociaż nie chciałem . Podszedłem bliżej i usiadłem obok niej obejmując ją jednocześnie ręką . Ona szybko mnie odepchnęła i odsunęła się jak poparzona .
-Zostaw mnie ! Jak mogłeś ?! Nienawidzę cie !! - krzyczała , a ja stałem i nie miałem pojęcia co powiedzieć
-Przepraszam - wreszcie wydobyłem z siebie jakieś słowo , mówiąc je bardzo cicho .
-Teraz mnie przepraszasz ?! Gdzie jest prawdziwy Tyler ?! -spytała mnie ze wściekłością
-On żyje , kiedy tylko znajdę swoje ciało wrócę do niego i twój kochaś też wróci ! - krzyknąłem i nagle posmutniałem jeszcze bardziej - Proszę wybacz mi najdroższa - prosiłem , wręcz błagałem
-Nigdy ci nie wybaczę ! słyszysz nigdy ! - krzyknęła i już jej nie było .
>>.............................................................................................................................<<
Dedykuje ten rozdział Rose :))
Wiem że trochę krótki ale jak pisałam nie mam teraz zbyt dużo czasu mam dużo zaległości bo byłam chora ale chyba się nie gniewacie pozdrawiam wszystkich Anka :*
sobota, 6 października 2012
Ogłoszenie !!
Przepraszam was że tak długo nie dodaje nowego rozdziału ale ostatnio mam bardzo dużo nauki prawie codziennie mam jakiś sprawdzian albo kartkówkę możliwe że nowy post dodam ok. 8 albo 10 pazdziernika pozdrawiam wszystkich czytelników tego bloga i mam nadzieję że nie jesteście zli . Anka :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



















